Gdy prowadzę sesje i warsztaty wokół talentów Gallupa, rozpoczynam pytaniem o cele uczestników_czek. Dość często pojawia się w nich prośba o pomoc w rozwoju słabych stron. Nie dziwi mnie ona. W wielu miejscach nadal przy rozmowach i działaniach rozwojowych obowiązuje dwukolumnowa tabela z nagłówkami „Mocne strony” i „Elementy do poprawy”. W tym artykule chciałabym pokazać, że jest inne wyjście.
Zdaję sobie sprawę, że stawianie na własne talenty może nie być oczywistym podejściem. Osobiste i organizacyjne przyzwyczajenia robią swoje. Warto jednak to robić, bo jak wynika z badań Instytutu Gallupa, codzienne korzystanie z własnych talentów i mocnych stron pozytywnie wpływa na nasze zdrowie, efektywność w rolach i poczucie szczęścia. Jednocześnie zauważanie własnych słabości ma znaczenie. Dlaczego? Bo to pozwala je nazwać, poznać bliżej, ustalić, w których miejscach wchodzą nam w drogę i, jak mówimy w biznesowym żargonie, nimi zarządzić.
Słabości warto rozpoznać
Potencjalnym słabościom warto przyjrzeć się z dwóch perspektyw. Mogą to być cienie naszych najsilniejszych talentów lub talenty położone najniżej w talentowym profilu.
Jeśli znamy i świadomie pracujemy z silnymi talentami (np. TOP 5, TOP 10), to jednym z elementów naszego rozwoju jest identyfikacja i wypracowanie rozwiązań dla tzw. ślepych punktów, które mogą stawać nam na przeszkodzie w konkretnych warunkach. Pozwól, że posłużę się swoim przykładem. Mając w czołówce aż 4 talenty myślenia strategicznego, wiem, że pewnie wpadnę na dobre pomysły. To, o czym nauczyłam się pamiętać i wspieram tę pamięć nawykami, to żeby się dzielić tymi pomysłami i je wdrażać np. prowadzę checklisty, umawiam się na burze mózgów i omawianie pomysłów.
A co z talentami na końcu raportu? Być może to miejsce najbardziej kojarzy się ze słabościami, które mogą utrudniać osiąganie celów. Gdy korzystam ze swoich najniższych talentów czuję, jakbym przepływała przez wąski kanał. Nadal płynę, a nawet dopływam do brzegu, ale zwykle z poczuciem nierównowagi w ramach zysków i strat. Aby zilustrować tę metaforę przykładem, wrócę do mojego raportu. Mój talent nr 34 to Rywalizacja. Odkryłam, gdzie mogę jej potrzebować, a gdzie nie będzie miała ona dla mnie znaczenia. Świadomie więc wybieram, kiedy przedłożyć sukces w pojedynkę nad efektywne współdziałanie. Gdy szykuję się na rywalizację, staram się najpierw zebrać zasoby (np. siły mentalne, wiedzę, praktykę, wsparcie bliskich), aby dobrze się przygotować na „przepłynięcie przez wąski kanał”.
Znając siebie i zarządzając Rywalizacją korzystam z mojej talentowej 5-ki, czyli Maksymalisty. Z jego pomocą „podnoszę sobie porzeczkę”, aby być na bieżąco z najlepszymi praktykami i dostępną wiedzą. Czasem sięgam po konsultacje z kimś, kogo mocą jest Rywalizacja. To zwykle niesamowicie wnoszące spotkania. Mówię o nich czasem, że wręcz kosmiczne. Bywa, że inspiruje mnie rywalizacyjne ktoś, kogo podziwiam. Gdy w komentarzach do zjawiskowego sukcesu Igi Świątek w Paryżu usłyszałam, że nasza tenisistka jest punktem odniesienia dla kobiet na kortach całego świata, pomyślałam, że Iga może być wspaniałą inspiracją dla produktywnie rozumianej rywalizacji. Dla mnie jest. Zabieram tę inspirację ze świata sportu do świata rozwoju.
A teraz, gdy już wiesz, jak pracować ze słabościami…
Mam nadzieję, że ten artykuł zainspirował Cię do ponownego przeglądu własnych talentów. Obok rozwijania mocnych stron, zadbaj też o nazwanie potencjalnych słabości i zarządzanie nimi. Możesz użyć mojego przykładu, a jeśli będziesz miała pytania, napisz do mnie. Serdecznie zapraszam!


