Gładka rączka walizki, zapach i smak kawy w dworcowym barze, widok ludzi zajętych szukaniem peronów, niewyraźne zapowiedzi dobiegające z megafonów, pisk hamującego pociągu i wreszcie – gwizdek sygnalizujący start podróży. Jadę w pierwszą, po dłuższej pandemicznej przerwie podróż koleją.
Wcześniej dość często jeździłam pociągami. W czasach studiów i potem, gdy prowadziłam szkolenia lub chciałam pozwiedzać. Wybierałam kolej, bo dzięki niej zyskiwałam czas „w drodze”. Korzystałam z niego głównie dla rozmyślań, obserwacji, rozmów i czytania. Gdy piszę ten artykuł uświadamiam sobie, że wybór ten podpowiadały mi moje najsilniejsze talenty – Zbieranie, Uczenie się, Intelekt, Współzależność i Maksymalista.
Mam w pamięci żywe wspomnienia z podróży pociągami…
Pewnego razu jechałam z Zielonej Góry do Poznania. Był mróz, a w pociągu nie działało ogrzewanie. Do dziś wiem, co może znaczyć określenie – „zimno mi”. Innym razem, na trasie Inowrocław – Toruń, na podgrzewanych „plastikowych siedzeniach” można było… gotować. Średnia temperatura z obu tras mieściła się w normie, jednak średnia czasem nie mówi wszystkiego…
Tym razem trasa Katowice – Warszawa. Wracałam z całodziennego szkolenia, które prowadziłam. Po aktywnym dniu myślałam o regenerującej drzemce. Gdy pociąg ruszył dotarło do mnie, że w bezprzedziałowym wagonie podróżują tylko 2 osoby – ja i, jak się potem okazało, pewna pani psycholog. Całą drogę rozmawiałyśmy. O pracy z ludźmi, szacunku, rozwoju i wsparciu. „Prowadź szkolenia! Masz błysk w oku, gdy o nich opowiadasz!” – usłyszałam na pożegnanie.
Albo pociąg relacji Poznań – Zielona Góra. Tuż przed Zieloną Górą skład nagle się zatrzymał. Okazało się, że niezbędna jest zmiana położenia lokomotywy – z jego przodu na tył. Wyglądało to trochę tak, jakby należało zawrócić, aby sprawnie pojechać do celu. „Życiowy przypadek” – 1 krok wstecz i 2 do przodu….
Pewnego lata na trasie Mediolan – Genua… Po obiecującym początku podróży nastąpiła awaria pociągu. Planowane 2 godziny zamieniły się w… 6 i dały mi okazję do niezwykłej rozmowy z pewną kobietą. Po serii trudnych życiowych zdarzeń odnalazła ona spokój i radość korzystając ze wsparcia innych kobiet i praktykując ważność.
Innym razem wysiadłam z pociągu relacji Genua – Wenecja. Była 5 nad ranem. Pamiętam, jakby to było wczoraj… lato, budzące się słońce, most Ponte del Scalzi i kawę, której smaku szukam w innych kawach do… dziś.
Nowe podróżowanie
Dziś, w mojej kolejnej „pierwszej podróży” niemal wszystko odbieram jako inne i nowe. Mam takie poczucie, że inaczej działają nawet osłabione maską zmysły. Czyżbym uczyła się podróżowania od nowa?
W pociągu czytam „Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali?” N. Hatalskiej. Cieszę się, że mam jeszcze znaczną część książki przed sobą, bo to prawdziwa intelektualna uczta. Polecam Ci ją serdecznie! Zbieram myśli do tego artykułu i spisuję je w notatkach w telefonie. Wiem, że po powrocie znajdę je w chmurze i sprawnie dokończę publikację. Utrwalam na zdjęciach w telefonie piękne widoki. Planuję, że w kilku klikach dodam jedno z nich jako ilustrację artykułu.
Podróże kształcą
Podróże same w sobie mogłyby być (i pewnie czasem są) tylko przemieszczaniem się z punktu A do punktu B. Mogą być jednak też szansą na poznawanie siebie, odkrywanie, przyswajanie i zapamiętywanie. Zapraszają do doskonalenia m. in. umiejętności rozmowy z nieznanymi ludźmi, pytania o wskazówki, adaptacji do zmiennych warunków czy korzystania z technologii. Inspirują do myślenia, że czasem do celu można dotrzeć różnymi drogami. Pokazują, że dotarcie do określonego celu podróży bywa tylko jednym z wielu jej efektów.
Czym dla Ciebie są podróże? Jak lubisz obecnie podróżować? Z których talentów korzystasz podróżując?


