Kontynuuję mój rok talentu Maksymalisty. Kierując się pytaniem – Co może być jeszcze lepsze? – dalej poszukuję pomysłów na doskonalenie w rolach menedżerskich i współpracy zespołowej. Pisałam wcześniej o wspierającej pozytywności w pracy i o 1 pytaniu, które może napędzić postęp indywidualny i zespołowy. Dzisiaj będzie o przystankach. Zapraszam! 🙂
Piszę ten artykuł na chwilę przed startem misji kosmicznej 2025 z Polakiem w załodze. Dr Sławosz Uznański – Wiśniewski, który właśnie przygotowuje się do startu, opowiada w jednym z wywiadów o tym, czym będzie się zajmował podczas misji. Pośród zadań obowiązkowych, planowanych eksperymentów, czyli maksymalnie napiętego grafika, astronauta chciałby znaleźć czas na… przystanek. Dzieli się we wspomnianej rozmowie nadzieją na to, aby po prostu doświadczyć kosmicznego lotu, okrążania ziemi w 90 minut, popatrzeć, poczuć i sfotografować Ziemię z orbity.
Schodząc na ziemię…
W pracy menedżerskiej przystanki są kluczowe. Wiem to z badań i własnego doświadczenia. Jednocześnie – niestety – bywają one traktowane jak trudny do uzyskania i opcjonalny luksus. Nie ma w tym właściwie nic dziwnego. Jak wynika z badań, menedżerowie/ki odczuwają rosnącą presję. A choć może wydawać się to sprzeczne z intuicją, to w stresie i maksymalnej zajętości to zatrzymanie prowadzi do wyjścia. Bo gdy przeznaczyć czas, aby przyjrzeć się sobie, współpracy, omówić z kimś sytuację, zapytać zespół, odpocząć, to można wpaść na lepsze pomysły i zauważyć potencjalne optymalizacje.
Zespoły mają tę samą potrzebę, ale wymagają innych przystanków. Można je porównać do organizmów, które działają w warunkach różnorodności, hybrydowości i częstych zmian. Potrzebują zatem zatrzymania na przegląd funkcjonowania, synchronizacje i planowanie. Gdzie szukać dobrych momentów w maksymalnie wypełnionych kalendarzach? Mogą to być starty i zakończenia np. projektów, pracy czy etapów. Mogą też – świąteczne okazje np. sukcesy czy urodziny osób w zespole. Świetne okazje kryją się także we wspólnych sesjach rozwojowych – warsztatach i facylitacjach. Warto takie stopklatki robić, aby ustalać i aktualizować zasady komunikacji i współpracy, uczyć się ze wspólnych doświadczeń, rozwijać kompetencje, wzmacniać relacje i wspólnie świętować.
Jak to konkretnie zrobić?
Oto 3 pomysły, z których możesz skorzystać na start:
- Jeśli pełnisz rolę menedżerską wprowadź do swojego kalendarza rytuały przystankowe. Mogę to być np. autorefleksja raz w tygodniu, pula godzin na własny rozwój, czas na spotkania z pracownikami/czkami, zadania regeneracyjne – przerwa w ciągu dnia, urlop. Jeśli masz poczucie, że to niemożliwe, zacznij od wprowadzenia 1 takiej pozycji i zobacz, co się wydarzy.
- W ramach zespołu wspólnie zaplanujcie pauzy. Mogę to być np. planowe przerwy między spotkaniami (badania pokazują, że brak przerw między sesjami online znacząco obniża ich efektywność!), podsumowania i retrospekcje po projektach/zadaniach, aby pomyśleć o tym, co dalej, urodziny osób, aby poświętować i uaktywnić moc pozytywności.
- Sprawdźcie, czy w Waszym zespole występują aktywności świadomie i wspierająco spowalniające nadmiarowe tempo. Są to np. zadawanie pytań, sprawdzanie wzajemnego rozumienia, rozwiązywanie konfliktów, nim się rozleją. Jeśli ich nie znajdziecie – zacznijcie je wprowadzać krok po kroku.
Co dalej?
W czasach łatwego rozpraszania, niecierpliwości i nakładających się zmian, wcale może nie być łatwo się zatrzymywać. Z własnego doświadczenia wiem, że wymaga to wytrwałości i ciągłego podejmowania prób, a efekty widać – dopiero – po pewnym czasie. Aby zmaksymalizować szanse na powodzenie myślę, że warto do tego podejść, jak do budowania nawyku – z poczuciem sensu, świadomie, z dobrym wsparciem, krok po kroku i doceniając postępy. Jak myślisz?


