Są takie książki, których nie da się „odprzeczytać. Zostawiają w nas wrażenia, przemyślenia i inspiracje, do których wracamy jeszcze wiele razy od zakończenia lektury. Dla mnie jedną z takich książek jest „Upór. Potęga wytrwałości i pasji” Angeli Duckworth. Ta pozycja m.in. zmieniła sposób w jaki myślę o nadziei.
Od czasu, gdy pisałam na ten temat w artykule „O nadziei”, z różnych miejsc docierały do mnie inspiracje. Szczególnie zainteresowało mnie to, w jaki sposób możemy uprawiać nadzieję działając w rolach liderskich. Mój talent Zbieranie je gromadził i opracowywał aż do dziś, gdy teraz je podsumowuję. Oto czym chcę się dziś podzielić.
Aktywna natura nadziei
Wyjątkowość ujęcia nadziei w książce A.Duckworth polega na tym, że pokazuje ją ona przez pryzmat stawiania celów, szukania sposobów ich realizacji i trwania w dążeniach. To podejście pięknie koresponduje z tzw. teorią nadziei amerykańskiego psychologa C.R. Snydera. Przyszło mi do głowy, że choć samo słowo nadzieja jest rzeczownikiem, to ze swoją naturą bliżej ma do czasownika. To przecież czasownik mówi o czynnościach, o tym, co robimy i co się z nami dzieje. Zobacz, jak wiele może się zmienić, gdy zamiast mieć nadzieję, zaczniesz ją uprawiać. Wciąż szukam dobrze brzmiącego słowa – „nadziejować”, „nadzieić”? A może Ty masz jakiś pomysł?
Myślę o uprawianiu nadziei jak o działaniach w oparciu o pewne umiejętności. Zobacz, które z nich mogą przydać się Tobie. Oto pomocne pytania:
- Jak sobie radzisz ze stawianiem celów? Z jakich metod korzystasz?
- W jaki sposób poszukujesz sposobów, by osiągać swoje cele?
- Co robisz, aby podtrzymać swoją motywację? Jak sobie radzisz, gdy słabnie?
- Jak Twoje talenty i mocne strony wspierają Cię w uprawianiu nadziei?
Liderska nadzieja
Gdy wchodzimy w role liderskie przestrzeń do uprawiania nadziei naturalnie powiększa się. Pozostając liderami/kami dla samych siebie, zaczynamy także przewodzić innym* – uprawiając nadzieję dla siebie, włączamy do nadziei innych ludzi.
Jak wynika z badań Instytutu Gallupa, jednym z elementów, dla których w ogóle uznajmy kogoś za lidera/kę jest jego/jej umiejętność budowania w nas nadziei, przeświadczenia, że jutro będzie lepsze, niż dziś. Za tymi wynikami można zobaczyć i podpowiedź, i nową odpowiedzialność.
„Jeśli jako lider/ka nie tworzysz nadziei i nie pomagasz ludziom dostrzec drogi do celu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że nikt inny też tego nie robi.”
T. Rath, B. Conchie „Strengths Based Leadership” (tł. własne)
Jeśli już dziś działasz w roli menedżerskiej/kierowniczej/liderskiej, możesz przyjrzeć się swoim umiejętnościom uprawiania nadziei. Taka „stopklatka” może Ci pomóc ustalić co już działa i co jeszcze wymaga Twojej uwagi. Oto propozycje pomocnych pytań:
- Na ile klarownie stawiasz cele? W jaki sposób je komunikujesz do zespołu?
- W jaki sposób dbasz o to, aby i zespół, i poszczególne osoby, uwierzyły, że potrafią te cele osiągnąć?
- Co robisz, aby ludzie zobaczyli drogę/i do celu?
- Jak wspierasz nadziejotwórcze relacje?
- Co robisz by wzmocnić w zespole motywację, rezyliencję i wytrwałość?
- Jaką rolę w zespołowym uprawianiu nadziei grają Wasze talenty i mocne strony?
Zamiast podsumowania
Mam poczucie, że chcąc żyć w zgodzie ze sobą i osiągać ważne dla nas cele w czasach wielu zmian, niespotykanych wcześniej szans i zagrożeń, warto dać aktywnej nadziei nową przestrzeń. Jak pisze A. Duckworth we wspomnianej na wstępie książce – potrzebujemy przeświadczenia, że „lepsze jutro jest w naszych rękach”. Jak przekonuje autorka, „czuję, że jutro będzie lepiej”, to coś innego, niż „angażuję się w to, żeby jutro było lepiej”.
Jak chcesz wzmocnić w sobie przekonanie, że jutro jest w Twoich rękach i zacząć działać z nadzieją?
Jeśli zaciekawił Cię ten wpis lub masz pytania na temat osiągania celów lub rozwijania mocnych stron – odezwij się do mnie. Zapraszam!
*Książka, którą serdecznie polecam – „Transformacyjny lider. Jak zarządzać sobą, ludźmi i firmą, by osiągać nadzwyczajne wyniki” R. Hougaard, J. Carter


